Detailingowi ortodoksi.

Do napisania serii felietonów na tematy około detalingowe przymierzałem się już od jakiegoś czasu ale kilka dni temu pojawił się pewien nazwijmy to impuls który dość mocno pchnął mnie do realizacji tego celu. Niniejszym tekstem rozpoczynam więc dość ciekawą moim zdaniem serię artykułów poruszających pewne tematy dość poważnie a inne z przymrużeniem oka.

 

Jeśli już jesteście na tej stronie zapewne wiecie, że jakiś czas temu zdecydowałem się zrealizować swój pomysł który już bardzo długo czekał na swoją realizację. Z różnych przyczyn nad którymi nie będę się dziś rozwodził. Otóż pomysł był taki aby stworzyć w internecie miejsce w którym osoby pasjonujące się tematem autodetailingu mogły zaczerpnąć trochę nowej wiedzy, odświeżyć stare, znane już im zagadnienia lub po prostu poczytać o nowościach na rynku kosmetyków samochodowych czy sprzętu niezbędnego do pracy w studio. Zatem portal powstał i powoli zacząłem wypełniać go treścią, jak to mówią spece z tej branży „contentem”. Oczywiście wykorzystałem część starych artykułów które systematycznie tu umieszczam poddając je delikatnym zmianom w treści z racji upływającego czasu i zmiany technik pracy. I tak pojawił się słynny już tekst o praniu tapicerki, czy kilka innych opisujących podstawy pracy detailera. W międzyczasie wpadłem na pomysł umieszczania produkcji filmowych naszego wspólnego kolegi Pawła i stworzyłem dział video. Przeglądając stare artykuły na mojej stronie www całkiem przypadkowo wpadłem na film o którym całkowicie zapomniałem. Otóż jakiś czas temu zostałem poproszony o pomoc w realizacji materiału o kosmetyce samochodowej na blog Czas Gentlemanów. Twórca bloga, Łukasz poprosił mnie o wystąpienie w filmie i przedstawienie kilku informacji merytorycznych na temat bieżącej pielęgnacji auta. Zupełne podstawy, nic szczególnego, żadne zaawansowane procedury. Po prostu, aby gentleman nie jeździł brudasem.

Pomyślalem, fajny pomysł, wrzucę ten film do działu video. Uruchomiłem youtube, szybko odnalazłem film i po próżnicy zerknąłem na komentarze… Przypominam materiał miał traktować o zupełnych podstawach aby każdy kto obejrzy mógł sam we własnym zakresie zadbać w formie naprawdę podstawowej o swoje auto. Być może katalizatorem, całej tej komentarzowej wybaczcie za wyrażenie „gówno burzy” było użycie słowa „profesjonalny” w wypowiedzi narratora. Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia. Przejdźmy do meritum: nie znamy się, co to za techniki, ekspert do dupy, nie ta kolejność, zabrakło tego i tego etapu, nie glinkowali itp. itd.

Zgadza się, wiele rzeczy pominęliśmy, na wiele przymknęliśmy oko inne na pewno zrobilibyśmy lepiej gdyby było więcej czasu na realziację. Dla mnie najważniejsze, że inicjatywa była słuszna. Natomiast w mojej głowie zrodził się pewien termin: detailingowy ortodoks. Czyli zawsze wszystko zgodnie ze sztuką, według zasad, z pełną pieczołowitością i maksymalnym namaszczeniem. Opuszczenie jakiegoś etapu to totalny dramat, zupełne dno i tona mułu. Ortodoks tylko czeka na każde potknięcie i dokładnie ogląda aż coś dojrzy w relacji internetowej aby zrównać autora z powierzchnią ziemi. Ortodoks wie, wszystko i to najlepiej, zna jedyną słuszną drogę.

Wydaje mi się Panowie i Panie, że potrzeba nam wszystkim więcej dystansu i odrobinęluzu. Każdy kiedyś zaczynał a inny z kolei celowo pominął pewne rzeczy bo mu do szczęścia nie były potrzebne lub po prostu, zwyczajowo klient za to nie zapłacił. I oczywiście broń Boże nie popieram tu fuszerki ale weźmy pod uwagę, że nie zawsze wszystko da się zrobić lub też nie zawsze mamy ochotę lub czas zrobić pewne rzeczy. A krytyka jest ważna ale taka konstruktywna, czasem wystarczy delikatnie zwrócić uwagę. Po co mieszać z błotem gościa który dopiero co zaczął przygodę z detailingiem i w przypływie uniesienia wykonanej pracy wrzuca relację „na fejsa”. Nie wyglinkował, koniec świata. Następnym razem na pewno zrobi, nie ma co podcinać mu skrzydeł.

Bądźmy gentlemanami, ewentualnie chociaż spróbujmy. Aby żyło się lepiej.

A film wrzuciłem, jest w dziale video 😉 Z komentarzy się uśmiałem, bo mnie takie rzeczy nie ruszają, przynajmniej powstał fajny tekst 😉

 

Peace

KANAR

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *