Woskowanie lakieru + promiennik Krauss

Woskowanie lakieru

 

Dzisiejszy artykuł to taki powrót do przeszłości, do detailerskich korzeni gdy obcowanie z autem to było przeżycie na poziomie duchowym, powrót do przeżycia jakim jest woskowanie. Człowiek, samochód i dobry wosk. Nie oszukujmy się, czasy się zmieniły. Teraz każdy właściciel czy klient ma inne oczekiwania bo pojawiły się inne produkty, powłoki, qucik waxy z kwarcem, wet coaty. Zabezpieczyć szybko, trwale i zapomnieć. Powłoki są dla wielu wybawieniem bo dają super look, mają świetne właściwości i nie wymagają pieczołowitej pielęgnacji. Niestety czasy się zmieniły. I zapewne ten artykuł nigdy by nie powstał gdyby nie spontaniczny pomysł nawoskowania auta i wygrzania go promiennikiem podczerwieni. To co z początku miało być testem urządzenia zmieniło się fajną przygodę, przypomnienie starych czasów.

Oczywiście, nie twierdzę, że ludzie przestali woskować samochody. Nie dalej jak piątek przypadkowo spotkałem w sklepie detailingowym starego znajomego który z radością w oczach pokazywał mi świeżo zakupione dwa opakowania wosku i szukał po półkach odpowiedniego dla niego cleanera. Przyznam się szczerze, w moich zapasach cleanery stały tak długo nie używane, że prawie wszystkie wyrzuciłem podczas ostatnich porządków. Aktualnie proces wygląda następująco: korekta, zmywacz, LSP. Niby jak dawniej, niby lepiej a już na pewno w sposób bardziej trwały ale powrót do klasycznego woskowania lakieru sprawił mi naprawdę dużą przyjemność. Obcowanie z zapachem podczas aplikacji, bliski kontakt z autem (ktoś jeszcze pamięta woskowanie dłońmi?), docieranie puszystą mikrofibrą. Została smuga, spoko dotrze się nawet i jutro, pełen luz, bez ciśnienia. Sama przyjemność.

Z4 i Zymol Glasur

Dzisiejszy wpis to nie będzie klasyczny poradnik dotyczący woskowania jakich są setki w internecie, raczej opis czynności jakie wykonałem plus kilka zdjęć jak to wyglądało w trakcie. Pacjentem było BMW Z4 po korekcie lakieru. Wybrany wosk to Zymol Glasur ponieważ już dawno słyszałem o spektakularnych efektach wizualnych po aplikacji i wygrzaniu tego produktu promiennikem. Po polerowaniu użyliśmy cleanera HD cleanse na maszynie dual action, aplikacja czarnym padem waflowym na 3-4 biegu maszyny do pełnego wypracowania produktu (Krauss db5800).

Woskowanie

Następnym krokiem było woskowanie. Cały poniższy opis i wszelkie uwagi dotyczą wosku naturalnego i niektóre procesy czy uwagi mogą się różnić w przypadku stosowania produktów syntetycznych. Wosk aplikowany bardzo przyjemnym i ergonomicznym aplikatorem Auto Finesse. Oczywiście już podczas pierwszego elementu była wpadka czyli nałożyłem zbyt grubą warstwę która później może sprawiać problemy przy docieraniu. Naprawdę wyszedłem z wprawy 🙂 Wosk powinno nakładać się cienkich warstwach które ładnie się wiążą z lakierem i są łatwe w dotarciu. Kiedyś detailerzy prześcigali się we wpisach na forum kto zużył mniej produktu na całe auto. Ba nawet okazało się, że da da się nawoskować całe auto samplerem Swissvax który kilka ml pojemność a opakowanie jest wielkości monety.

Przy okazji warto dodać, że woski można warstwować. Nie daje to zapewne większej ochrony ale jest pewność, że każdy fragment auta jest dokładnie pokryty. Kolejne warstwy można dokładać po dowolnym czasie, co weekend, co miesiąc, co mycie. Jak kto woli i ile ma czasu. Jakie mogą powstać problemy przy warstwowaniu produktu? Najczęstszy problem to większe przyciąganie kurzu dopóki wosk się nie wypoci. Jeśli nie mamy promiennika wystawiamy auto słońce po czym myjemy i problem znika. Samo mycie również w znacznym stopniu niweluje ten problem.

Użyty produkt Zymol Glasur

Zbyt gruba warstwa wosku

Ledwo widoczna, cienka warstwa produktu na błotniku i części maski

Ponieważ producent nie zaleca pozostawienia Glasura do pełnego wyschnięcia aplikacja była w systemie 3 elementy aplikacja, docierania i przejście na kolejne. Oczywiście można i woskować całe auto, wszytko zależy od specyfikacji produktu, wszystko jest opisane na opakowaniu lub stronie producenta. Woskowanie również wymaga przeczytania instrukcji producenta odnośnie produktu.

Wygrzewanie promiennikiem

Po aplikacji przyszedł czas na wygrzewanie. Po co to było robione? Przede wszystkim, żeby wypocić naturalne olejki które po starciu wosku pojawiają się na powierzchni jako drobne chmury. Po drugie ale produkt lepiej się związał z lakierem i był bardziej trwały. Wizualnie też się poprawiło ale być może to efekt placebo po ekscytacji związanej z woskowaniem 😉 Było kilka prób związanych z temperaturą i czasem. Zacząłem od 70 stopni i to było za dużo, wypacane olejki przysychały i było trochę trudne w dotarciu. Przy 60 stopniach było już lepiej, ostatecznie skończyło się na 50 stopniach i 20 minutach na panel. Oczywiście to nie jest żaden wyznacznik czasu i temperatury ale wniosek nasuwa się jeden, lepiej trochę dłużej a z niższą temperaturą.

Przy okazji kilka słów o użytym promienniku. Panel obsługi jest wygodny i czytelny, obsługa banalna. Parametry można zmieniać w czasie pracy, ustawienia w dowolnej pozycji jest dość proste. Jest tylko jedna zasadnicza wada, nie da się nim wjechać pod niskie auto bo podstawa i kółka są za wysokie. Producenci muszą chyba pomyśleć o wersji niskopodłogowej 😉

Panel sterowania

Po wygrzaniu elementu delikatną mikrofibrą docieramy powstałe chmury, lepiej poczekać aż lakier ostygnie, zwłaszcza na miękkich lakierach aby zminimalizować ryzyko powstania hologramu od kurzu itp.

Wypocone olejki

Po wygrzaniu i dotarciu jedyne co nam pozostaje to cieszyć się pięknym widokiem. Nawoskowane auto wygląda zupełnie inaczej, efekt soczystości koloru, głębi, wet look, wygładzenie lakieru to tylko kilka podstawowych haseł woskowego fetyszysty.

Obym swoim wpisem przekonał jak największą liczbę detailingowych pasjonatów do częstszego woskowania swoich aut. Smarujcie, testujcie, róbcie zdjęcia kropelek, podbijajcie naturalnymi qucik detailerami, wrzucajcie zdjęcia, dzielcie się swoimi spostrzeżeniami.

Ja niestety mam na aucie powłokę…

 

 

2 Comments

  1. Bardzo fajny artykuł Krzychu.
    Istotnie jak napisałeś, coraz rzadziej klienci decydują się na dobry wosk, jeśli mają do wyboru czasami kilka stów droższą powłokę a zdecydowanie trwalszą.
    Woski (i to częściej hybrydowe lub popularne obecnie syntetyki) tak jak w moim przypadku raczej królują np na myjniach gdzie, są sposobem na stosunkowo szybkie i bezbolesne zabezpieczenie auta za rozsądną cenę, na którą stać szeroką grupę klientów. Co ważne tak jak napisałeś przy szybkim myciu i aplikacji wosku po krótkim instruktarzu poradzi sobie przeciętny pracownik myjni,a nawet jeśli nie to dramatu nie będzie… „dotrze się”

    1. Zgadza się, w miarę szybko, dość łatwo i z dobrym rezultatem. Woski na myjniach świetnie się sprawdzają. Postaram się w najbliższym czasie przetestować wosk z domieszką kwarcu.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *